„Wład Palownik. Prawdziwa historia Drakuli” C. C. Humphreys

Powieść o mrocznym Władzie Palowniku dostałam już ho, ho, temu – ale czekała na specjalną okazję. Są książki, które nade mną wiszą i proszą „teraz ja! teraz ja!”, są też takie, które sama sobie odkładam zgodnie z zaleceniami Kubusia Puchatka – najmilsza jest ta chwila, zanim się zje miodek. „Wład Palownik. Prawdziwa historia Drakuli” zalicza się stanowczo do tej drugiej kategorii. Tłusta, historyczna, z mroczną legendą w tle – zapowiadało się wybornie.

Koncept całości jest może troszkę naciągany, ale nic to. Otóż w zamku Poenari, dawnej twierdzy Drakuli, pięć lat po śmierci Włada zbiera się rodzaj sądu. Cel – ustalenie jedynej słusznej prawdy dzięki zeznaniom trójki świadków: najlepszego przyjaciela Palownika, jego ukochanej i spowiednika. Przedstawiają losy Draculi od niewoli na dworze sułtana Murada II po śmierć na polu bitwy. Sędziowie mają rozstrzygnąć, czy Drakula, przez wielu uznany za diabła, rzeczywiście był demonem w ludzkiej skórze czy to raczej okrutny los ukształtował go tak, a nie inaczej. Czy miał wybór stać się kimś innym? Humpreys nie narzuca swojego zdania, tylko pozwala czytelnikom na odnalezienie własnej odpowiedzi. Mojej opinii na ten temat do końca nie zdradzę – coby Wam nie psuć książki.

Niemniej fakty historyczne są, jakie są. Hospodar Wołoszczyzny wiedział, że jego poddani nie będą go miłować; postanowił więc rządzić za pomocą strachu. Makabryczna praktyka nabijania na pal, wyuczona w tureckiej twierdzy katowskiej, przyniosła mu przydomek „Kazykły Bej” albo „Ţepeş”, czyli właśnie Palownik. Czytaliście „Religię” Tima Willocksa (skądinąd rewelacyjną)? Krwawe było? No, to „Religia” to pikuś w porównaniu z „Władem”. Parę razy odkładałam książkę z obrzydzeniem. Nie o to chodzi, że wszystkie płyny ustrojowe leją się hektolitrami – nie od dziś wiadomo, że obrzydliwe książki mnie fascynują. Chodzi o to, że tym razem zdarzyło się to naprawdę.

Jedno mam jeszcze zastrzeżenie: zakończenie. Nijak mi tu nie przystaje, bo nie pozwala się taplać w gorzkiej legendzie aż do końca. Cóż, kwestia gustu. Prócz odrobinę naciąganej konstrukcji ze świadkami i końcówki to naprawdę świetna książka. Duże wrażenie zrobiła na mnie bibliografia (tak, czytam bibliografie, czasem nawet korzystam). Wielbiciele tłustych historycznych powieści będą usatysfakcjonowani. Ja jestem.

One thought on “„Wład Palownik. Prawdziwa historia Drakuli” C. C. Humphreys

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s