„Biblioteka Cieni” Mikkel Birkegaard

Książki o książkach (tajemniczych rękopisach/manuskryptach etc.) to szczególnie bliski mojemu sercu typ literatury . Ostatnio nie miałam szczęścia, bo inspirowane Makbetem „Wciąż mnie prześladują” trochę mnie rozczarowało. „Biblioteka Cieni” to powieść duńska, a że te rejony są dla mnie książkowo obce, to byłam nastawiona bardzo pro.

A tu, ujmując rzecz dosadnie a dokładnie, lipa.

Do rzeczy. Cała intryga zasadza się na niezwykłych umiejętnościach członków tzw. Towarzystwa Bibliofilskiego. Potraktujcie je jako zrzeszenie bibliotekarzy-X-menów, i to dwojakiego sortu X-menów: są nadawcy, którzy potrafią poprzez głośne czytanie wpłynąć na słuchających, oraz odbiorcy, słyszący w swojej głowie każdy czytany w pobliżu tekst. Część bibliofilskich X-menów wykorzystuje swoje talenty na rzecz propagowania czytelnictwa, ale mroczy odłam (zwany oryginalnie, bo Organizacja Cieni) woli skupiać się na przejmowaniu władzy nad światem. W konflikt między nadawcami i odbiorcami oraz między dobrymi X-menami a złymi X-menami wplątuje się Jon Campelii, młody prawnik o traumatycznej przeszłości. Powieść zaczyna się, gdy ojciec Jona, właściciel antykwariatu „Libri di Luca”, zostaje znaleziony martwy pośród swoich ukochanych książek. W grę wchodzi tylko morderstwo – tylko kto go dokonał? Tak, zgadliście, Organizacja Cieni.  I w ten sposób Jon, który od lat nie miał kontaktu z rodzicielem, poznaje zupełnie nowy świat. Odkrywa swoje dziedzictwo i potężną moc nadawcy. Do tego będzie musiał się rozliczyć z duchami przeszłości, ocalić nowo poznaną miłość i uratować świat. Pestka.

Brzmi epicko, ale całokształt wypada blado i naciąganie. Sama koncepcja wpływania na ludzi poprzez książki (w inny niż tradycyjny sposób) wydaje się kuszącym punktem wyjścia, ale realizacja nie powala. Konstrukcja postaci płytka, czarne charaktery nijakie, ani demoniczne, ani złożone. Rozwiązanie akcji bardzo mocno kojarzyło mi się z „Klubem Dumasa”, ale tu porównanie wypada na niekorzyść „Biblioteki Cieni” („Klub Dumasa” to klasa sama w sobie). Spokojnie można odpuścić.

PS. No i nie ma Wolverine’a.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s