„Katarzyna Wielka. Gra o władzę” Ewa Stachniak

Powieści historycznych o kobietach nigdy dość, ale ta jest wyjątkowa. Nie chodzi tylko o to, że polecała ją Oprah Winfrey, nie o to, że napisała ją Polka (po angielsku, ale autoryzowała tłumaczenie), nie o niezwykłą bohaterkę. Chodzi o to – uprzedzę i zeznam od razu – że to jest po prostu świetna książka.

Do Katarzyny Wielkiej zawsze żywiłam mieszane uczucia – owszem, wielka i potężna, rządziła żelazną ręką i podparła „armią marmurowe Piotra stropy”, ale z drugiej strony naród polski ma jej trochę za złe, mówiąc oględnie. I nie mam tu na myśli romansu z przyszłym królem, Stanisławem Augustem Poniatowskim.

Niemniej, w książce Ewy Stachniak można poznać Katarzynę z nieco innej strony. Całość zaczyna się w 1744 roku, a główną narratorką jest nie przyszła imperatorowa, a Barbara (Warwara) Nikołajewa. To młodziutka Polka, córka introligatora, która po śmierci rodziców otrzymuje pracę jako jedna z nadwornych szwaczek. Ówczesna caryca, Elżbieta Piotrowa (córka Piotra I), nie nosi żadnej sukni dwa razy, więc Barbara ma pełne ręce roboty… posiada też inne talenty: jest cierpliwa, potrafi słuchać, ma dobrą pamięć. Potrafi te cechy dostrzec kanclerz Bestużew, który szkoli Warwarę na szpiega. Dziewczyna staje się jedną z wielu agentek na carskim dworze i doskonale sobie radzi. Jej prawdziwe i wielkie zadanie rozpocznie się jednak wtedy, gdy na dwór zawita nowa kandydatka na żonę następcy tronu. Zofia Anhalt-Zerbst, czternastoletnia i trochę nieśmiała, potrafi zjednać sobie Warwarę. Udaje się jej też przekonać carycę Elżbietę – zwłaszcza, gdy na chrzcie prawosławnym przyjmuje imiona Katarzyna Aleksiejewna. Choć małżeństwo z wielkim księciem Piotrem (później: car Piotr III, ale krótko panował, zgadnijcie, dlaczego) jest nieszczęśliwe i trudne, Zofia-Katarzyna potrafi przetrwać. A gdy sięgnie po władzę, Europa zatrzęsie się w posadach.

Co ciekawe, Warwara nie przedstawia nam Katarzyny takiej, jaką znamy z historii – a przynajmniej pozornie. Obie bohaterki zaprzyjaźniają się, o ile można tu mówić u przyjaźni. Czy jednak przepaść między nimi nie jest zbyt wielka, tego nie śmiem zdradzić. Nie widać w powieści jakiejś szczególnej transformacji — mam tu na myśli, że Autorka nie pokazuje kroczek po kroczku przemiany Katarzyny z zalęknionego kaczątka w imperatorową. To dzieje się tak nagle i niespodziewanie – a może po prostu tak odbiera to Warwara, a my z nią.

Uwielbiam książki, które dzieją się na dworach królewskich. Te wszystkie gierki, intrygi… będąc władcą, trzeba wiedzieć, kto z kim sypia, co potajemnie kupuje, z kim spiskuje, co jada. Tu mamy dworskie machinacje pierwszej klasy. Fenomenalna powieść, świetnie napisana, niepokojąca, bardzo „oświecająca” (w sensie, dużo szczegółów historycznych, ale wykwitnie podanych). Dalszy ciąg w planach, a ja w międzyczasie sięgnę po pozostałe książki Ewy Stachniak – mam bodajże na półce „Ogród Afrodyty”.

PS. A tu muzyczne nawiązanie. Można słuchać i czytać jednocześnie.

One thought on “„Katarzyna Wielka. Gra o władzę” Ewa Stachniak

  1. Oj, zacna to powieść. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że epicka :) Jest świetnie napisana i nie przytłacza swoją „historycznością”, co akurat w tego typu powieściach bardzo cenię. Bardzo bym chciała, żeby powstała kolejna – wszak Katarzyna dopiero się rozkręca…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s