„Skarby królestwa grzmiącego smoka. Tajemnice Bhutanu” Ashi Dorji Wangmo Wangchuck

Bhutan. Co my wiemy o Bhutanie? A wiemy, wiemy. Leży obok Tybetu, bardzo niedostępny, wszystko mają z motywem smoka (od flagi przez herb po nazwy partii), młoda monarchia z dość nietypowym królem plus poziom szczęścia narodowego brutto (ang. gross national happiness) zamiast produktu krajowego brutto*. Nie jest źle – zajęcia z cywilizacji Tybetu i okolic dały radę.

Ale ad rem. Autorka to czwarta żona Czwartego Króla Bhutanu i oczywiście dedykuje mężowi swoje dzieło. Poznajemy po trochu jej życiorys oraz geografię i historię Bhutanu. Książka dzieli się na trzy części: w pierwszej Autorka opowiada o swoim dzieciństwie, w drugiej próbuje oddać mentalność Bhutańczyków, w trzeciej zaś opisuje swoje podróże po kraju. Całość poprzedza krótki rys geograficzno-historyczny i okraszają zdjęcia. Dowiadujemy się na przykład, że Bhutan jest wielkości Szwajcarii, plus minus, i że zamieszkuje go 750 tysięcy ludzi.

Żeby się nie rozpisywać zbytnio – jeśli ktoś chce przeczytać totalną i bezgraniczną laurkę Bhutanu – proszę śmiało. Ashi Dorji Wangmo Wangchuck wychwala swój kraj pod niebiosa, co nie oznacza, że złych stron nie dostrzega, ale jakoś nie rzucają się bardzo w oczy w jej opisie. O ile dwie pierwsze części były całkiem ciekawe, to ta trzecia naprawdę mnie znużyła. Królowa przez kilka lat odwiedzała najbardziej odległe zakątki Bhutanu, wspinając się wąskimi ścieżkami, rozmawiając z tambylcami i nawiedzając świątynie. Po kilkunastu stronach jej wizyty zaczęły mi się mylić, bo wszystko było do siebie dość podobne. Osobiście wolałabym się dowiedzieć, jakim cudem dziewczę ze wsi (razem z trzema siostrami) zostało żoną króla. I bardzo jestem rozczarowana brakiem smoków – doliczyłam się jednej wzmianki, a że smokami zajmuję się naukowo, to intrygowało mnie, dalczego Bhutan nazywany jest „Królestwem Grzmiącego Smoka”. A tu nic. Smuteczek. Ogółem, ani to epicko ciekawe, ani świetnie napisane. Nie polecam – chyba że ktoś naprawdę się lubuje w tym typie książek, jak ja.

* Wieść niesie, że gdy Czwartego Króla Bhutanu podczas jednej z zagranicznych podróży zapytano o PKB Bhutanu, ten – prawdopodobnie nie mając pojęcia, ile wynosi – rezolutnie odparł, że Bhutanie nie mierzy się PKB, tylko szczęście narodowe brutto. Za pomocą siedmiu wskaźników oblicza się konkretną liczbę. Co prawda nie ma porównania z żadnym innym państwem – tylko w Bhutanie mierzy się szczęście. I dla porządku dodam, że Ashi Dorji Wangmo Wangchuck o tym nie pisała zbyt szczegółowo…

2 thoughts on “„Skarby królestwa grzmiącego smoka. Tajemnice Bhutanu” Ashi Dorji Wangmo Wangchuck

    1. Re-we-lac-ja! Dzięki wielkie. Kto by pomyślał, że w scenariuszach lekcji dla dzieci mógłby się pojawić bhutański smok. Ostatnio prowadzę szeroko zakrojone poszukiwania smoczych tekstów – bo się smokami zajmuję naukowo – więc może się przydać. Dzięki raz jeszcze :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s