„Zeznanie” John Grisham

Rzecz zareklamowana mi jako świetna, wciągająca i do reflekcji – ergo w sam raz na wakacyjny wyjazd na leżaczek (to zresztą mój stały zestaw: coś historycznego, jakaś sensacja, coś kobiecego i z reguły coś po angielsku).

Wyobraźcie sobie, że przychodzi do was pewnego dnia mężczyzna i wyznaje, że po pierwsze, jest w ostatnim stadium choroby nowotworowej mózgu, a po drugiej, dziewięć lat wcześniej zgwałcił i zamordował śliczną nastolatkę, Nikki Yarber. Dokładnie w takiej sytuacji znalazł się wielebny Keith Schroeder. Co najgorsze, za tę zbrodnię skazano niewinnego człowieka i za dwa dni w innym stanie ma się odbyć jego egzekucja. Zaczyna się morderczy (nomen omen) wyścig z czasem…

Całą historię oglądamy z punktu widzenia różnych osób: jest więc pastor Schroeder, który decyduje się zawieść prawdziwego mordercę, Travisa Boyette’a, do miasteczka Slone, gdzie wszystko się zaczęło. Jest i nieszczęsny Donté Drumm, młodziutki chłopak i kolega Nikki ze szkoły, niesłusznie oskarżony i skazany za zbrodnię. Od dziewięciu lat siedzi w więzieniu – w tym lwią część w celi śmierci. Poznajemy też adwokata Dontégo, Robbiego Flaka, obrońcę uciśnionych. Robbie od lat jak lew walczy o uniewinnienie chłopca, z coraz większą rozpaczą, ale wciąż z nadzieją na zwycięstwo. Nie można też zapomnieć o rodzinach obydwu stron: rozedrganej i fanatycznej Reevie, matce Nikki, która ze śmierci córki uczyniła wydarzenie medialne i co roku celebruje rocznicę jej zaginięcia, oraz o Robercie, matce Dontégo, spokojnej i wyciszonej. Obserwujemy cały ten zgiełk dookoła procesu i egzekucji – co ważne, rzecz dzieje się głownie w Teksasie, gdzie wielu mieszkańców popiera karę śmierci. Sprawa Dontégo staje się polityczną rozgrywką między białymi a czarnymi (nb., sam Donté jest czarny), między prokuratorem, gubernatorem, policją a obrońcami chłopca. Skandal goni skandal, Robbie dwoi się i troi, by zapobiec nieuniknionemu, zamieszki wiszą w powietrzu, a w samym centrum tego zamieszania nagle pojawia się pastor, który twierdzi, że w jego samochodzie siedzi prawdziwy morderca. I pytanie, czy to wystarczy, by uratować Dontégo.

Faktycznie, jest to rzecz ku refleksji – jak kilka bezpodstawnych podejrzeń, machinacje sądowe i wymuszone zeznanie mogą zniszczyć życie wielu ludzi. Jak zachować się w zgodzie z tym, co się czuje, mimo, że postępuje się niezgodne z prawem. Jak zachować godność w obliczu ostatecznej tragedii. Więc do przeczytania i do przemyślenia – ale nie jestem jakoś epicko zachwycona.

2 thoughts on “„Zeznanie” John Grisham

  1. Poruszyła mnie ta książka. Może dlatego, że od dlugiego czasu zmagam się z problemem kary śmierci. I moim skromym zdaniem nie o zachwyt tu chodzi, ale właśnie o refleksję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s