„W ogóle i w szczególe. Eseje poufałe” Anne Fadiman

W drugim zbiorze esejów Anne Fadiman już mniej literaturoznawczo, a bardziej „życioznawczo” dzieli się swoimi przemyśleniami. Wskrzesza tym samym ideę eseju poufałego (której zmierzch opłakiwał jej osobisty ojciec, też pisarz), gatunku, w którym pisarz niejako zwraca się do jednego czytelnika – coś na kształt erudycyjnej rozmowy przy herbacie. Współcześnie, pisze Fadiman, mamy do czynienia „albo z esejami krytycznymi (gdzie intelekt góruje nad sercem), albo z esejami osobistymi (gdzie serce góruje nad intelektem), ale nie z esejem poufałym (gdzie panuje równowaga)”*. Autorka wyznaje na kartach książeczki swoją miłość do eseju poufałego i rzeczoną książeczką oddaje hołd gatunkowi. Do hołdu się dołączam i w miłości sekunduję.

Tym razem mamy przyjemność smakować dwanaście esejów. Fadiman dzieli się z czytelnikami swoim umiłowaniem do pewnego polarnika, Vilhjalmura Stefanssona, który niezmordowanie przemierzał Arktykę. Cóż, lodowe ostępy są mi równie obce, co dziecięce pasje Autorki – czyli gromadzenie muszli i łowienie motyli. Osobiście nie jestem zbyt wytrwałym zbieraczem, ale potrafię zrozumieć szaleństwo kolekcjonowania. Dużo bardziej do gustu – czy to nie znamienne? – przypadł mi eseje o kawie i lodach. Fadiman ten pierwszy pisała przy dużych dawkach kofeiny (ja czytałam w towarzystwie dużej mrożonej), dzięki temu drugiemu pochłaniała lody na pinty (ja ograniczyłam się do jednej porcji, ale zawsze). Znajdziemy tez parę słów o Coleridge’u i Charlesie Lambie, a także o poczcie, byciu sową (na nasze raczej „nocnym markiem”) i amerykańskiej fladze.

Pierwszy zbiór esejów zachwycił mnie (troszkę też przygnębił, co prawda). W drugim mamy mniej literatury, to akurat odbieram ze szkodą dla całokształtu. Co prawda Fadiman czytałoby się rewelacyjnie, nawet gdyby pisała o uprawianiu ziemniaków, to jednak najzacniej pisze o książkach. I brakuje mi nieco tych pierwszotomowych adnotacji pióra Jana Gondowicza, pouczające a zabawne. Co nie oznacza, że „W ogóle…” należy odstawić na półkę, nie nie. Cud i miód! Może bez orzeszków.

PS. I dziękuję Natalii za pożyczenie!

*Anne Fadiman, „W ogóle i w szczególe. Eseje poufałe”, przeł. Magda Heydel, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010, str. 9.

3 thoughts on “„W ogóle i w szczególe. Eseje poufałe” Anne Fadiman

  1. Ja trochę na gorąco, bo jestem w trakcie czytania. Znane mi sa korzyści płynące z zastosowania płynnego azotu w kriosaunie, z której parę razy ośmieliłam się skorzystać. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że płynny azot może się okazać pomocny w kręceniu lodów. Oj, zjadłabym gałeczkę (a może i dwie) i porozmawiała przy nich z panią Fadiman, choć obawiam się, że to za wysokie progi. Chyba że o wyższości jagodowych nad śmietankowymi…

  2. Bardzo się cieszę, że udało mi się zarazić Cię miłością do esejów Fadiman :) Nawet te nieksiążkowe (tj. nie książki mające za temat) są tak uroczo erudycyjne i stylistycznie dopracowane, że trudno się nie zakochać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s