„Kobieta na krańcu świata 2” Martyna Wojciechowska

Siłą rozpędu – bo podobała mi się pierwsza część – sięgnęłam po drugą. I obydwie mi się bardzo podobały. Wojciechowska trzyma poziom i choć w sumie jakoś nie szaleję za nią, to ciekawie pisze. Tak… autentycznie, bez upiększania.

Tym razem ruszamy na podbój Afryki i Azji. Znów spotykamy panie opiekujące się dzikimi zwierzętami (pamiętacie słonie z pierwszej części?). Jak choćby Shirley, która jest mamą – tak tak, mamą! – hipopotamicy Jessiki. Jessie, słodkie maleństwo, wcina 100 kg pokarmu dziennie. Są też opiekunki z ośrodka rehabilitacji orangutanów Nyaru Menteng na Borneo, które 24 godziny na dobę opiekują się skrzywdzonymi przez ludzi małpami – ich przywrócenie do normalnego funkcjonowania na wolności może trwać długie lata. Ekipa Martyny odwiedza też szpital Quiha i szkołę dla niewidomych dzieci w Etiopii, przemierza przestworza z tanzańską panią pilot i poznaje kanony piękna w Tajlandii (zwłaszcza plemienia Padaungów, gdzie kobiety noszą arcydługie obręcze na szyi). Osobiście – suprise, suprise – najbardziej ostrzyłam sobie zęby na rozdziały o japońskich bohaterkach: były dwie, Kimichie, czyli współczesna gejsza i Kanae, śliczna modelka z subkultury gyaru. Nie rzuciły mnie na kolana, niemniej czytało się przyjemnie.

Znów: pięknie wydany, dużo wspaniałych zdjęć. Można się sporo dowiedzieć, w taki miły, bezbolesny sposób. Ale nie tylko dowiedzieć, są fragmenty do refleksji (ten rozdział o Etiopii…). Ogrom ludzkiego nieszczęścia – kobiecego, dziecięcego, męskiego, ale i też zwierzęcego – jest zatrważający. Niemniej, nieustannie warto. I chyba muszę też obejrzeć jeden z odcinków telewizyjnych…

I Kasi dziękuję za pożyczenie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s