„Kacper Ryx i tyran nienawistny” Mariusz Wollny

Sama się sobie dziwię, co tak długo mnie zatrzymywało od rzucenia się na kolejną część przygód królewskiego inwestygatora. Z drugiej strony, staram się dawkować sobie czytelniczą przyjemność (stąd  „Taniec ze smokami” wciąż leży i czeka – jak z Kubusiem Puchatkiem, który mawiał, że przyjemne jest jedzenie miodku, ale najprzyjemniejsza jest chwila, zanim zacznie się jeść). Ale w związku z chwilowym stanem nie-zdrowia, pozwoliłam sobie na dwa dni leżenia w łóżeczku i rozkoszowania się lekturą wszelaką – w tym Kacpra Ryxa.

Tym razem turbacje imć Kacpra wykraczają poza Kraków. Zanim powiem coś więcej, ostrzegam, że będę spoilować. Dlatego tych, którzy nie czytali dwóch pierwszych części, upraszam o natychmiastową lekturę – bo rewelacyjna. A teraz do rzeczy: końcówka drugiej części naprawdę mogła przyprawić o palpitacje serca – zali żył będzie mości Kacper czy umrzy niechybnie?! Na szczęście, udaje mu się przeżyć, ale tylko na ciele – rany duszy nie leczą się tak łatwo. Bo jak tu zwykły chudopachołek, choć przecież inwestygator królewski, może się żenić ze szlachcianką, jaką okazała się śliczna Janka? Kacprowi się po prostu wszystkiego odechciewa. Janka wyjeżdża z powrotem na dwór królowej do Warszawy, a nasz bohater będzie machinalnie egzystował w Krakowie. Na szczęście trafi mu się nie lada fucha i możliwość – ma się udać na dwór króla Stefana Batorego (zwanego przez przeciwników „tyranem nienawistnym”), by wykryć zdrajcę. W perspektywie wojna z księstwem moskiewskim, a na wojnie zawsze potrzeba medyków. Zatem, jak się dobrze Kacper zakrzątnie, to nie tylko uda się mu uzyskać nobilitację (i możność poślubienia umiłowanej Janki), ale i zemścić na odwiecznych wrogach – zwłaszcza zdradzieckiej i podłej familii Zborowskich. Ale nie będzie łatwo… Autor zgotował swoim bohaterom prawdziwą gehennę – Kozacy, Tatarzy, Moskale, a do tego jeszcze swoi dybią na życie Kacpra i Janki. Aż dziw, że się toto wszystko może dobrze skończyć.

Niemniej – dalej jestem ogromną entuzjastką powieści o Kacprze. Mam do nich mocno osobisty stosunek, bo uwielbiam różne takie opowieści o Krakowie. I przyznam, że choć owszem, bardzo lubię samego Ryxa (zwłaszcza za to, że nie jest taki… niepokalany…), to też darzę sympatią kilka innych postaci, niekoniecznie z gruntu pozytywnych – wśród nich Garbus (no naprawdę) i Niziołek. Plus coraz bardziej podoba mi się (jeśli to dobre słowo) Kettler.

Na zakończenie, po prostu wyrażę niecierpliwe oczekiwanie na przeczytanie tomu czwartego i nieustannie zachęcam do czytania o Ryxie. Fajna chłopina, a choć turbacji w jego życiu wiele, i tak da sobie radę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s