„Ex libris. Wyznania czytelnika” Anne Fadiman

Scenka rodzajowa na dzień dobry. Było tak: poszłam do Natalii. Natalia uraczyła mnie wyborną herbatą i rozrywką intelektualną w postaci gry planszowej „Filary ziemi” (moje zdolności strategiczne znów zawiodły). Zasugerowała też pożyczenie jej „Kawy” i „Chin”. Ja, również pragnąc książkowych polecanek, zażądałam „Pożycz mi coś”. Natalia powiodła spojrzeniem po pokaźnym księgozbiorze i, wyjmując tytułową książeczkę, zapytała: „A to czytałaś?”. Zaprzeczyłam. Scenka kończy się utonięciem Mality w lekturze (już w domowym zaciszu, rzecz jasna).

Anne Fadiman, amerykańska pisarka, urodziła się w rodzinie patologicznej literacko. Od dzieciństwa książki towarzyszą jej na tony, a do ulubionych rodzinnych rozrywek należy korekta menu w restauracjach (ale i różnych artykułów czy tekstów wszelakich) i nałogowe oglądanie College Bowl (mnie znanego tylko w wersji brytyjskiej, pt. University Challenge, niestety, wyłącznie z filmów). Fadimanowie pochłaniają książki niczym huragan, zakreślając, zaginając i wyrywając kartki. Ich miłość do literatury jest namiętna i zmysłowa, w opozycji do miłości dworskiej, której wyznawcy preferują książki niepokalane, założone zakładką i pieczołowicie odkurzane. Tak, to drugie to ja. Dobra, przyznaję się. Czasem robię notatki ołówkiem, ale tylko na książkach, które należą do mnie. Za to doskonale rozumiem pragnienie przygarnięcia książki na własność. To pragnienie drąży moją duszę zbyt często, jak na zasoby portfela i półek.

Fadiman w dziewiętnastu esejach dzieli się swoją miłością do literatury w sposób doprawdy przezabawny. Humorystyczno-erudycjno-ironiczny styl esejopisarstwa w jej wydaniu to cud, miód i orzeszki. Podaje też w wątpliwość moje własne uwielbienie i oczytanie książkowe – Autorka rzuca nazwiskami, cytatami, tytułami, które owszem, kojarzę, ale pobieżnie i nie zawsze. Tu zresztą ogromny ukłon w stronę Jana Gondowicza, który swoimi „Dopowiedzeniami” na końcu każdego eseju trochę rozjaśniał nagromadzone odsyłacze do innych dzieł. Chwała też tłumaczom poszczególnych esejów: Pawłowi Piaseckiemu i Hannie Pustule, niełatwo im było, a przekład wyborny. Dowiemy się między innymi, jak cudownie jest czytać książki w miejscu, o którym opowiadają, co takiego ma w sobie wieczne pióro i jak dokonać zaślubin księgozbiorów, unikając przy tym rozwodu właścicieli. Zresztą, opowieści Autorki o jej mężu, George’u, również pisarzu, należą do najbardziej uroczych w całej książce.

Zatem, do dzieła, bibliofile – zmysłowi czy też dworscy! Oto książka o miłości do książek. Teraz kocham je chyba jeszcze bardziej.

PS. Natalie, dzięki stokrotne. Pożycz drugą część :)

5 thoughts on “„Ex libris. Wyznania czytelnika” Anne Fadiman

  1. Zanim Malita utonęła w lekturze, udało mi się książeczkę szybko przekartkować. Cudo! Teraz uśmiecha się do mnie uroczo i czeka aż skończę czytać „Święte serca”. Natalio, mogę, prawda?????

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s