„Zagrać Marię” Joanna Szczepkowska

Dzieje się z tą Skłodowską-Curie. Od kilku lat krążą wieści o filmie biograficznym, który reżyserować ma Márta Mészáros. Wpierw w rolę noblistki miała wcielić się Joanna Szczepkowska, potem Krystyna Janda, potem zamieszanie z finansami, ponoć zdjęcia mają ruszyć na wiosnę tego roku. Po co ten wstęp? Otóż czytałam, że „Zagrać Marię” Szczepkowska napisała, by przelać na papier rozżalenie po odebraniu roli. Taka terapia przez pisanie książki.

„Zagrać Marię”, jak nietrudno się można domyślić, to historia Marty, aktorki, która przyjmuje rolę Curie-Skłodowskiej w koprodukcji francusko-polskiej. Jest genialna, pierwsze zdjęcia są oszałamiające – Marta staje się Marią. Wpada w dziwaczną, neurotyczną obsesję, chcąc jak najbardziej zbliżyć się do granej przez siebie postaci – od drobiazgów, jak niejeżdżenie windą (Maria nie jeździła), po rekonstruowanie słynnej szopy, w której noblistka prowadziła swoje badania. Nawet partner Marty ma na imię Piotr… Aktorka podupada na zdrowiu, ale – gdy przy koprodukcji mnożą się problemy – błaga producenta, by nakręcić film, choćby komórką, w starym pociągu na opuszczonym dworcu. Ona  m u s i  zagrać.

Z historią Marty w przedziwny sposób łączą się losy Tary, wróżbitki z warszawskiej Pragi i jej córki, Idy, która odziedziczyła po babce wyniszczający dar jasnowidzenia. Całość się splata w niezwykły gobelin, tkany z gałęzi jemioły, cząstek radu i odkrywania tajemnic rodzinnych.

Dziwna jest ta książka. Sama nie wiem, co do końca o niej myśleć. Zawsze irytują mnie postaci, które wpadają w obsesję – ale tu jest to dość ciekawie przedstawione, jakby z zewnątrz, z perspektywy obserwatora. Sama Marta też dzieli się z czytelnikiem swoimi przemyśleniami – już leżąc ciężko chora w szpitalu – ale w sumie nie wiadomo przez długi czas, kto do nad przemawia: Marta czy… Maria. Intrygujące.

2 thoughts on “„Zagrać Marię” Joanna Szczepkowska

  1. Doskonale to ujęłaś – to książka intrygująca i niepokojąca, a na dodatek świetnie się ją czyta. Ja też nie bardzo wiem, co o niej myśleć, choć niewątpliwie do myślenia daje. Podobała mi się też mała uszczypliwość pod adresem naszych „gwiazdek” serialowo-filmowych, a scena spotkania w kawiarni z ewentualną nastepczynią Marty w filmie jest znakomita. Nic dodać, nic ująć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s