„Uczta dla wron” George R. R Martin

Tak jak poprzednio, będzie jedna recenzja z dwóch części („Cienie śmierci” i „Sieć spisków”) naraz – pochłonęłam je w tempie sugerującym jedną książkę. Ponad 1000 stron, trzy piękne dni. Odłożyłam sobie lekturę aż do czasu, gdy wyjdzie „Taniec ze smokami”, koniec końców zabrałam się za wszystko w Święta.

Po śmierci Tywina Lannistera jego córka, Cersei, sprawuje faktyczną władzę w Westeros, miota się po dworze i nie dopuszcza do głosu króla Tommena, swego nieletniego syna, a tym bardziej jego żoneczki, Margeaery Tyrell. Jaime, brat-bliźniak Cersei, zmaga się z kalectwem, nakazami sumienia i zobowiązaniami wobec władcy. Wysyła Brienne z Tarthu, by tam odnalazła córki lady Stark. Dziewczyna się stara, ale na swojej drodze napotyka same przeszkody. Asha Greyjoy próbuje zdobyć koronę Żelaznych Wysp. Samwell Tarly wyrusza z Muru wpierw do Braavos, a potem do Cytadeli, a podróż jego długa i niebezpieczna. W samym Braavos zaś Arya Stark po raz kolejny staje się kimś innym. Jej siostra Sansa ukrywa się w Orlim Gnieździe jako naturalna córka Petyra Baelisha, zwanego Littlefinger. To fabuła bardzo pokrótce – kto czytał, ten kojarzy. Kto nie czytał, niech to naprawi. Natychmiast.

U Martina cenię wiele rzeczy. Nie tyle grubość i obfitość powieści, choć takie lubię najbardziej. Fascynuje mnie złożoność świata przedstawionego. Dzięki temu, że każdy rozdział jest przedstawiony z perspektywy innej postaci, zyskujemy szerszy ogląd całości. Nie ma biało-czarnego podziału na Tylko Dobrych i Z Gruntu Złych, wszyscy mają swoje powody, by zachowywać się tak a nie inaczej. Zaczęłam żywić pozytywniejsze uczucia co do Jaimego (choć z Lannisterów lubią wyłącznie Tyriona), a i Cersei zyskała u mnie odrobinkę zrozumienia. Niemniej, taki układ rozdziałów jest też mocno frustrujący, bo praktycznie każdy kończy się bombą, fachowo zwaną cliffhangerem. Ale dobrze, a gdzie Tyrion? Gdzie Jon Snow? Gdzie Daenerys? To moi ulubieńcy! Bogu dzięki, że mogłam się od razu zabrać za kolejną część, gdzie czekają wyżej wymienieni…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s