„Wyznania Katarzyny Medycejskiej” C.W.Gortner

Katarzyna Medycejska kojarzy mi się z ohydną, chciwą paskudą, która tylko kalkuje, jak by tu swoich synów usadzić na tronach Europy (vide „Przepowiednia Nostradamusa” J.M.Riley i film „Królowa Margot”). Oczekiwałam więc odczarowania legendy, przejmującej historii, czegoś w stylu „Wiecznej księżniczki” Philippy Gregory. Nie czuję się specjalnie oczarowana.

Pierwsze słowa powieści przenoszą nas do Blois z 1589 roku, gdy Katarzyna, już u progu śmierci, postanawia wyznać swoją historię. Opowiada o swoim życiu bez ukrywania żadnych grzechów. Jedyna dziedziczka rodu Medyceuszy i bratanica papieża od dziecka jest pouczana o powinności wobec rodziny i swoich obowiązkach. Mając zaledwie 14 lat, zostaje wydana za mąż za delfina Francji, Henryka, który jednak woli spędzać noce i dnie u boku swej kochanki, Diany de Poitiers. Katarzyna musi zbudować swoją pozycję na dworze. Zostaje królową, potem wdową i regentką. Jej życie to pasmo problemów – z Hiszpanią, z hugenotami, z własnymi dziećmi. Wojny religijne, które przetoczą się przez Francją, odcisną na jej sercu niezmywalne piętno. Mężczyzna, którego kocha, okaże się zdrajcą. W noc świętego Bartłomieja ulice Paryża spłyną krwią hugenotów…

Niby znamy już to wszystko, ale kilka rzeczy opowiedziano na nowo. Znajdziemy tu na przykład fantastyczno-magiczne wtręty, jak dar jasnowidzenia Katarzyny, przepowiednie Nostradamusa i Kosmy Ruggierego czy wreszcie zaklęcia (całkiem skuteczne, o dziwo). Czasem Autor dość swobodnie potraktował prawdę historyczną – na przykład ukochany syn Katarzyny, Henryk, w książce w ogóle się nie wybrał do Polski, a w rzeczywistości dwa lata był pierwszym elekcyjnym władcą Rzeczypospolitej. Niemniej, choć czyta się gładko i przyjemnie, to jakoś ta wersja Katarzyny Medycejskiej nie przypadła mi do gustu. Trochę mdła – wyżej wymieniona ohyda paskuda przynajmniej miała charakterek.

Tak na marginesie, zastanawiam się, ile ich było – setki, tysiące zapewne. Nieszczęśliwe dziewczyny, szlachcianki, arystokratki, księżniczki, które z racji swojego urodzenia były pouczane o obowiązku wobec Boga, ojczyzny, rodziny (kolejność obojętna) i wydawane za mąż bez swojej jednoznacznej zgody. „Jesteś z rodu (wstaw nazwisko), musisz być silna/dzielna/pobożna oraz zapewnić dziedzica”. Ich życie ograniczało się do zamążpójścia i urodzenia syna. Ile samozaparcia, ile siły i woli walki trzeba było, by wyjść za te ramy. Czy powieściowej Katarzynie Medycejskiej się to udało? Sama już nie wiem.

One thought on “„Wyznania Katarzyny Medycejskiej” C.W.Gortner

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s