„Święta z kardynałem” Fannie Flagg

Na początek drobiazg autobiograficzny. Zazwyczaj wożę ze sobą książkę, lub chociaż periodyk, żeby nie nudzić się w środkach komunikacji miejskiej. Poza tym nigdy nie wiadomo, kiedy będzie wolna chwila na lekturę. Zatem: poniedziałek rano, zbieram się na zajęcia, wrzucam naprędce do teczki wszystkie potrzebne drobiazgi, tylko książki nie ma. Akurat czytałam „Wyznania Katarzyny Medycejskiej” (już wkrótce recenzja), ale to cegła, a torba już była ciężka. A tu nagle dzwonek do drzwi – kurier i paczka od wydawnictwa Nowa Proza, a w środku nowe wydanie powieści Fannie Flagg. Uratowaliście mój poniedziałek!

Z powieści Fannie Flagg znam „Smażone zielone pomidory” i „Witaj na świecie, maleńka”, obie ciepłe, piękne a urocze, do tego ze szczęśliwych zakończeniem. Nie inaczej jest w tym wypadku – „Święta z kardynałem” (poprzednie wydanie zatytułowano „Boże Narodzenie w Lost River”) to idealna na grudzień opowieść bajkowo-gwiazdkowa, ale nie tylko gwiazdkowa. Tytułowy kardynał to bynajmniej nie duchowny, a ptak (z gatunku kardynałów, zresztą wielkiej urody). Ten powieściowy nosi imię Jack, ma złamane skrzydło i mieszka w sklepie w Lost River. Lost River natomiast to miasteczko gdzieś w odmętach Alabamy, położone nad malowniczą rzeką. Pocztę rozwozi się łódką, a tajemnicze chochliki (w osobach dam z Mistycznego Zakonu Tajnego Stowarzyszenia Królewskich Kropek, sic!) co roku potajemnie dekorują na święta drzewko przed świetlicą. Do tej oazy spokoju przyjeżdża potargany przez los Oswald T. Campbell. Choruje na rozedmę płuc i zgodnie z radą lekarza opuszcza nieprzyjazne Chicago. Samotny, nieszczęśliwy, ciężko chory. W Lost River spotka jednak wielu życzliwych ludzi, którzy pomogą mu na nowo zbudować pozytywny obraz świata.

Urzekająca to książka, ale nie ckliwa. Ja tam się oczywiście wzruszyłam pod koniec. Wszystkie wątki znajdują urocze zakończenie, po prostu cud, miód i orzeszki. Fannie Flagg ma niezwykły dar przenoszenia czytelnika do magicznych miejsc. Zastanawiam się, ile jest na świecie – nie tylko w Stanach – takich sielskich, spokojnych miasteczek, jak Lost River. Znacie jakieś?

I, oczywiście, dziękuję za książkę wydawnictwu Nowa Proza.

One thought on “„Święta z kardynałem” Fannie Flagg

  1. Oj, cudne to rzeczywiście i tak nastraja ciepło do życia. Czytając, pomyślałam, że chciałabym w Lost River koniecznie zamieszkać. Nie wiem tylko, czy długo bym tam wytrzymała. Ale pomarzyć zawsze można. Po to są takie książki…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s