„Mapa i terytorium” Michel Houellebecq

I znów Hoeullebecq, pożyczony, z zachętą „spodoba ci się”. Mam jedną uwagę na dzień dobry – nie cierpię, gdy na okładce książki, zamiast krótkiego wprowadzenia w fabułę, znajduję streszczenie. Po co, po co. Przez takie zabiegi nie będę więcej czytać np. Guillame’a Mussot, bo mi tak zepsuli jego powieści. Żeby nie mówić za dużo – poniżej kilka przemyśleń dla tych, którzy „Mapę i terytorium” już czytali (tak, będą spoilery). Dla tych, którzy nie czytali, mam jedną radę: koniecznie to uczyńcie! Naprawdę dobra rzecz.

A teraz już serio. Intrygująca to powieść – skoro jednym z jej bohaterów jest sam Michel Houellebecq. Nie dość, że portretuje sam siebie jako dość aspołecznego i ekscentrycznego, to jeszcze morduje tę postać z niebywałym okrucieństwem. Autodestrukcja artystycznego „ja” przez mechanizm przeniesienia na literackie odwzorowanie… nie nie, tylko żartowałam.

Jed Martin, to na nim należy się skupić. Artysta, ale nie o wielkich ambicjach. Mam wrażenie, że cały czas podchodzi do życia ze spokojną rezygnacją. Zaczyna karierę od zdjęć metalowych przedmiotów, kilka lat później natchnienie zsyła mu pomysł fotografowania map Michelina. Kolejnym etapem – bo życie Jeda-artysty to zamknięte etapy – jest cykl obrazów, przedstawiających ludzi pracy. Jest i ojciec Jeda, i rzeźnik z końskiej jatki, i Bill Gates w duecie ze Stevem Jobsem, i sam… Michel Houellebecq.

Czyta się wybornie, przynajmniej pierwsze pół książki. Potem akcja jakby „siada”, zauroczenie oddala się, ale nie znika na zawsze. Ilość przypisów mogła nieco przytłoczyć – praktycznie każde nazwisko prawdziwej postaci, która przechadza się po kartach książki, jest oznaczone przypisem. Kto, co robił, kiedy żył. Owszem, nie znam współczesnej kultury francuskiej na tyle, żeby zdać sobie sprawę z wszystkich smaczków (jakoś Francja mnie ciekawiła bardziej historycznie) i intertekstualności, ale żeby KAŻDĄ postać wyjaśniać? Przesada. Co nie zmienia faktu, że książkę polecam. Houellebecq i jego proza mają w sobie coś magnetycznego. Odczekam parę miesięcy i poczytam starsze jego powieści – i już się cieszę na samą myśl o tym.

PS. Majestad, dziękuję za pożyczenie.

2 thoughts on “„Mapa i terytorium” Michel Houellebecq

  1. Znakomicie się to czyta! To także i moje pierwsze spotkanie z tym autorem i od razu takie zacne :) Bo czego tu nie ma: i nutka melancholii, romans, thriller, eutanazja, imigranci, psychologia, sztuka, korporacje, no i ten nieszczęsny zepsuty grzejnik… Mogłoby się wydawać, że Houellebecq chciał na siłę „upchnąć” wszystko w jednej powieści, ale nawet gdyby tak było, to zrobił to tak zręcznie, że tylko podziwiać. Mam tylko jeden problem: czy umieszczając siebie w powieści, autor puścil oko do krytyków i czytelników, jakby chcial powiedzieć: „Takim mnie widzicie i takiego mnie chcecie, no to macie!”, czy też jest to przejaw czystego megalomaństwa. Zresztą, niech sobie robi co chce, byleby tak świetnie to opisywał!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s