„Chiny. Instrukcja obsługi” Kai Strittmatter

Książki-zbiory kulturoznawczych felietonów o egzotycznych krajach lubimy bardzo. Zwłaszcza o Japonii. Coby jednak wiedza moja o Dalekim Wschodzie ubogą nie była, zaopatrzyłam się na wspomnianych już Targach Książki także w książkę o Chinach.

Autor, niemiecki sinolog, zastrzega, że to raczej kieszonkowy słowniczek niż dzieło naukowe, czasem poważne, a czasem śmieszne, wesołe i wieloznaczne – bo takie też są Chiny. Kraj dla nas nigdy niepojęty. Jakoś tak mam wrażenie, że choćbyśmy nie wiem ile książek przeczytali, podróży odbyli, kursów ukończyli, zaaklimatyzowali się w odmętach Pekinu, to i tak nie dostąpimy oświecenia w chińskim temacie. Oto kraj, który tysiące lat uważał się za szczyt światowej cywilizacji (cóż z tego, że podbili go Mongołowie, Mandżurowie, wreszcie zagarnęła go Europa, a potem przyszła rewolucja…). Kraj, gdzie kompas pokazuje południe. Gdzie czytają od końca do początku. Gdzie panuje… komunizm? O nie. To już tylko słowo.

Dzięki tej wdzięcznej instrukcji osługi poznajemy nie tylko nieśmiertelne pałeczki czy lament nad ilością znaków w piśmie chińskim, ale i sposób wykroju garnituru towarzysza Mao, minirozmówki dla policjantów z czasu olimpiady w Pekinie i tajniki chińskiej kuchni (choć przy opisach kilku dań zrobiło mi się słabo). Dowiemy się, że w Państwie Środka wszystko można sfałszować – łącznie z całym przedsiębiorstwem – a także dlaczego Chińczycy uwielbiają madżonga. Dużo będzie porównań do Niemiec (te do telekomunikacji najbardziej mnie ubawiły), boć w końcu Autor wywodzi się ze Szwabii.

Jedna, mała szpileczka – dziwaczną czcionką to wydali. Może to aluzja do pisania na maszynie (że niby bibuła?:)). Nie zgłębiłam przyczyn tegoż zabiegu stylistyczno-graficzno-redaktorskiego, tylko zżymałam się, bo mi przeszkadzał. Ale po kilkunastu stronach się przyzwyczaiłam.

Na zakończenie mały cytat o zakończeniu: „W Chinach do tej pory rzadko szczęśliwe (ostatnia linijka w wersji dla pesymistów). A rzadko kiedy tak naprawdę to jest koniec (ostatnia linijka w wersji dla optymistów)”*. Otóż to.

*Kai Strittmatter, „Chiny. Instrukcja obsługi”, przeł. Hanna Swaryczewska, wyd. Astralia, Kraków 2008, str 282.

2 myśli w temacie “„Chiny. Instrukcja obsługi” Kai Strittmatter

  1. Wreszcie przeczytawszy, stwierdzam odczucia podobne do Twoich. Primo, chyba nigdy nie zrozumiemy Chin. Secundo, co to za okropna czcionka?!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.