„H. P. Lovecraft. Przeciw światu, przeciw życiu” Michel Houellebecq

Lovecraft. Moja nadzieja na to, że teksty kanonu fantastyki da się czytać mimo upływu lat. Po lekturze „Zewu Cthulu” jestem kompletnie zauroczona. A esej Houllebeqa (M.H. jest teraz na czasie, ciągle znika, media to śledzą, no no) upolowałam na tegorocznych Targach Książki i zaraz zabrałam się do lektury.

Króciutko będzie, jako i sam esej krótki. Lovecraft był prawdziwym dżentelmenem wśród pisarzy. Pisywał tysiące listów, radząc, pomagając, poprawiając teksty przyjaciół i znajomych. Nie traktował swoich dzieł jako możliwości zarobku (i całe życie egzystował na granicy biedy). Doceniono go – suprise, suprise – dopiero po śmierci. Co takiego jest w opowiadaniach Lovecrafta, co od lat przyciąga rzesze fanatycznych czytelników? Hoellebeq próbuje to uchwycić, opisać. Sam jednak zdaje sobie sprawę, że geniuszu „samotnika z Providence” nie da się w pełni zdefiniować. To właśnie ta chwila grozy między kartkami książki, coś nienazwanego, nieokreślonego, zawieszonego w czasoprzestrzeni, ale istniejącego tak samo realnie jak sam Wielki Przedwieczny.

A do tego Stephen King napisał wstęp! Same sławy. Po prostu, przeczytajcie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s