„Dziewczyna z muszlą” Tracy Chevalier

To już szósta powieść Chevalier, którą przeczytałam. Cztery były przeciętne, tylko „Dziewczyna z perłą” mnie zauroczyła. A „Dziewczyna z muszlą” to oczywiste nawiązanie do „Dziewczyny z perłą”, choć tylko w wersji polskiej. W oryginale tytuł bowiem brzmi „Remarkable creatures”. To oczywiste nawiązanie do „dziwów”, które znajdywały na plaży główne bohaterki. Polski przekład tytułu trafia na listę najbardziej nieadekwatnych. Ja rozumiem, trzeba wypłynąć na fali zainteresowania poprzednią powieścią, ale tu nie pasuje ani dziewczyna (bo są dwie), ani muszla (bo, na Boga, to są amonity! Ichtiozaury! Plezjozaury! A nie muszle…).

Ale o cóż idzie. Jak to u Chevalier, mamy powieść historyczną i kobiecą. Tym razem przenosimy się na angielskie wybrzeże – dokładniej do Lyme Regis – z pierwszej połowy XIX wieku. Mieszkają się tam trzy siostry Philpot, stare panny, które wyprowadziły się z Londynu z powodów finansowych. Elizabeth Philpot, inteligentna, ale niezbyt ładna kobieta, interesuje się przyrodoznawstwem i poszukuje skamielin na rozległych plażach w okolicy. Tam poznaje Mary Anning, która mając lat 12, odnalazła szkielet ichtiozaura. Mary, dziewczyna z biednej rodziny, ma niezwykły talent do odnajdywania fosyliów, które nazywa „dziwami” i sprzedaje potem przyjezdnym. Między nią a Elizabeth rodzi się pewna zażyłość – razem godzinami chodzą po plaży, wypatrując amonitów i skamieniałych ryb. Różni je wiele rzeczy, ale wspólna pasja pozwala na przezwyciężenie barier związanych ze statusem społecznym. Jednak Mary będzie musiała stawić czoło licznym wyzwaniom – ubóstwo, oskarżenia o fałszerstwo, niemożliwa do spełnienia miłość, a nade wszystko – ta przykra świadomość, że nigdy niczego nie osiągnie, bo jest kobietą. Czy Elizabeth jej pomoże? Ha! Niezbadane są niebezpieczne wody przyjaźni między dwoma kobietami.

Przyjemnie się toto czyta. Ja osobiście bardzo lubię powieści historyczne z kobietami w roli głównej, więc byłam zadowolona. Nie jest to może jakaś rewelacyjna książka, ale warto sięgnąć – choćby z uwagi na postać Mary, jej determinację i trudne początki paleontologii. Bardzo mnie zaciekawił też ten „teologiczny” wątek. W tamtych czasach dla wielu ludzi herezją było myślenie, że niektóre stworzenia mogą już nie istnieć. Dosłowne przyjmowanie opisu stworzenia z Biblii było najbezpieczniejsze. Jakże daleko zaszliśmy od prób ustalenia, o której godzinie po południu został stworzony Adam…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s