„Lustrzane odbicie” Audrey Niffenegger

„Miłość ponad czasem”, pierwsza powieść Autorki, zajmuje z wielu względów szczególne miejsce na mojej półce, stąd miałam wysokie oczekiwania co do drugiej.

Tym razem jest nie o przenoszeniu się w czasie, ale bardziej o duchach – czyli niesamowity element, raz. Rzeczonym duchem jest Elspeth, która po śmierci z powrotem trafia do swojego mieszkania, zresztą niedaleko cmentarza Highgate w Londynie. Mieszkanie to zapisuje swoim siostrzenicom, bliźniaczkom, Valentinie i Julii. Dziewczęta, zgodnie z testamentem, przenoszą się do Londynu. Tam poznają Roberta, dawnego ukochanego Elspeth i Martina, jej sąsiada, cierpiącego na nerwicę natręctw. A i duch Elspeth też próbuje z nim nawiązać kontakt. A rodzinna tajemnica tylko czeka na ujawnienie.

To zarys fabuły  – zapowiadało się obiecująco. Pierwszą połowę czytało mi się wyśmienicie – bardzo ciekawiły mnie relacje między bliźniaczkami, które od dnia urodzin były nierozłączne. To zresztą interesujące zagadnienie psychologiczne i żałuję, że nie było na ten temat nieco więcej. Kwestia budowania własnej tożsamości okazała się dla jednej z bliźniaczek bardzo trudna – ciężko nauczyć się żyć samemu, gdy wszystko – łącznie z ubiorem – robiło się tak, jak siostra. Do tego skomplikowana intryga miłosna i świetnie oddany klimat zabytkowego cmentarza. Jednak potem pewne rozwiązania fabularne wzbudziły mój sprzeciw, byłam wręcz zniesmaczona. Jakoś taka wersja „życia po życiu” nie trafiła do mnie.

Zatem, druga powieść dla mnie dużo gorsza niż pierwsza. Aczkolwiek polecam przeczytać, bo intrygująca i skłania do myślenia. Zwłaszcza na temat konfliktów tożsamościowych.

2 thoughts on “„Lustrzane odbicie” Audrey Niffenegger

  1. Uf, przeczytałam. Rzeczywiście „Miłość ponad czasem” albo „Zaklętych w czasie” (bo pod takim tytułem też ta powieść funkcjonuje) trudno jest przebić albo nawet im dorównać. Wielbię tę książkę od lat, więc na „Lustrzane odbicie” zrobiłam sobie wielkiego smaka i tym smakiem się obeszłam. A zapowiadało się tak pięknie… Na początku fascynowały mnie relacje pomiędzy bliźniaczkami, także tymi z przeszłości i gdyby Autorka poszła w tym kierunku, byłoby ciekawie. Zupełnie niepotrzebny jest ten spiritystyczny sztafaż, który zamiast fascynować, tylko zniesmacza (mnie przynajmniej). I w efekcie najbardziej podobał mi się wątek niejako poboczny – historia trudnej miłości Martina i Marijke. To było naprawdę piękne. Ale chyba nie to w tym wszystkim chodziło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s