„Gra w kotka i myszkę” James Patterson

Na leżaczku wybornie czyta się kryminały i różne powieści sensacyjne, wiemy to nie od dziś. James Patterson tego typu książek popełnił kilkadziesiąt, sprzedały się w milionach egzemplarzy, miało być dobre. Nie było, uprzedzę fakty.

„Gra w kotka i myszkę” to czwarta powieść z cyklu o Alexie Crossie, czarnoskórym detektywie waszyngtońskiego wydziału zabójstw i doktorze psychologii w jednym. Cross jest wcieleniem wzoru dżentelmena, a do tego przystojny, mądry i jeszcze świetny w swym fachu. Idealne są też jego dzieci, Damon i Jannie, które, choć wychowują się bez matki, nie sprawiają ojcu problemów i są uosobieniem perfekcyjnej rodzinki. Uzupełnia ją Nana Mama, babcia Crossa, która prowadzi mu dom – złośliwa, ale poczciwa staruszka. Przez pół książki Alex wodzi się z urodziwą, namiętną, inteligentną Christine, a ich romans owocuje związkiem idealnym. Przepraszam, ale momentami niedobrze mi się już robiło od tej perfekcji.

Sielankę może zakłócić jedynie psychopata, który za cel stawia sobie spektakularne zamordowanie jak największej ilości osób, w tym Crossa i jego rodziny. Gary Soneji, rzeczony morderca, już kiedyś miał (nie)przyjemność spotkać się z detektywem – zapewne w poprzednich częściach serii. Przez pierwsze kilkadziesiąt stron czytamy o uczuciach Sonejiego i jego pragnieniu, by zabić Crossa. Kiedy po raz piąty natknęłam się na obietnicę typu „Zabiję Crossa i całą jego rodzinę! Drżyjcie!”, moją pierwszą myślą było „Matko jedyna, nie obiecuj i zróbże to wreszcie”. Jednak Cross będzie się musiał zmierzyć także z innym seryjnym mordercą – działającym głownie w Europie tajemniczym panem Smithem.

Dwie rzeczy mi się podobały – to, kim okazał się pan Smith i ostatnie trzy zdania powieści. Poza tym książka jest raczej słaba. Nawet mnie jakoś specjalnie nie wciągnęła – a takie teksty powinny przecież przykuwać uwagę i nie pozwalać na odłożenie książki nawet na minutę. Irytowały mnie też krótkie – nawet i półstronicowe – rozdziały, nie lubię takich rozwiązań w podziale tekstu. Może źle zrobiłam, ze zaczęłam od środka, ale tylko tę część miałam na podorędziu. Nie zamierzam czytać ani poprzednich, ani następnych. Rozczarowanie na całej linii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s