„Miasto i miasto” China Miéville

Ja, Malita, rasowy mieszczuch, kocham czytać o miastach. A nikt nie potrafi opowiadać o nich tak, jak China Miéville. Co z tego, że są wymyślone. Gdy czytam o Nowym Crobuzon, Armadzie, a teraz Besźel czy Ul Qomie – jakbym tam była, jakbym to czuła. To niesamowity dar, którym się szczerze zachwycam i którego równie szczerze zazdroszczę. Miéville należy do moich ulubionych pisarzy i cokolwiek spłynie spod jego pióra, wielbię to z czołobitnością prostaczka stojącego przed geniuszem – toteż proszę wybaczyć, bom subiektywnie spaczona.

Zatem Besźel i Ul Qoma – dwa miasta, które znajdują się gdzieś na obrzeżach Europy. Konkretnie, leżą w tym samym miejscu. Dlaczego tak? Teorii jest więcej, niż zdołałoby się to ogarnąć. Niemniej, gdy ktoś mieszka w Besźel, może się swobodnie przemieszczać po obszarach jednolicie besźanskich, ale gdy trafi na teren przeplotowy – widoczny w obu miastach – musi „przeoczać” to, co znajduje się w Ul Qomie: budynki, ludzi, pojazdy. Kto nie przeoczy, będzie winny zbrodni przekroczenia i zajmie się nim Przekroczeniówka, budząca grozę instytucja, przy której FBI, CIA i MI6 wydają się być kółkiem szydełkowania. Mieszkańcy miast od dzieciństwa uczą się przeoczania i poruszania po swoim-nieswoim mieście, a turyści muszą przejść specjalne szkolenie. Jedynym miejscem, w którym legalnie można przejść z Besźel do Ul Qomy i odwrotnie, jest Hala Przełącznikowa, taka granica z celnikami. Niesamowite!

I tak pewnego spokojnego poranka, na obrzeżach ponurego Besźel, znalezione zostaje ciało młodej dziewczyny. Wydawałoby się – zwyczajne zabójstwo, czyli działka inspektora Tyadora Borlú z Brygady Najpoważniejszych Zbrodni. Borlú  jednak z upływem czasu odkryje poszlaki wskazujące na spisek, bardziej zagmatwany niż wszystkie dotychczasowe prowadzone przez niego sprawy. Śledztwo zawiedzie go w wiele dziwnych miejsc – kwatery unifów, wykopaliska z epoki poprzedników, czy wreszcie przez Halę Przełącznikową do Ul Qomy. Trochę thrillera, trochę fantasy – trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Osobny ukłon należy się w stronę tłumacza (Michał Jakuszewski). Neologizmy czy określenia nowe znaczeniowo, które pojawiają się w oryginale, zostały doprawy wyśmienicie przełożone na język polski. Natychmiast po ukończeniu lektury zerknęłam na angielskojęzyczne streszczenie i zachwyciło mnie, że „crosshatched” można było przetłumaczyć na „przeplotowy”, a „Breach” na „Przekroczeniówkę”. Czy to nie wspaniałe?

China Miéville, ogolony na łyso, zakolczykowany, pisarz i polityk w jednym (ach, i jeszcze wykładowca na Warwick University, może się przeniosę?), uprawia prozę niezwykłą. „Miasto i miasto” różni się nieco klimatem od jego powieści z cyklu Bas-Lag, w stylu nowej weird fiction, co nie zmienia faktu, że jest równie świetne. Miéville tworzy nową jakość w literaturze fantastycznej. Wśród swoich inspiracji wymienia choćby Michaela Moorcocka i H. P. Lovecrafta, tudzież stanowczo odcina się od high fantasy w stylu tolkienowskim. Miłe memu sercu takie podejście, a dusza ma raduje się na myśl o dwóch książkach, które czekają na wydanie w języku polskim. Chino Miéville, I salute you.

3 thoughts on “„Miasto i miasto” China Miéville

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s