„Ballada o Narayamie. Opowieści niesamowite z prozy japońskiej”

Z założenia nie przepadam za zbiorami opowiadań. Przywiązuję się do bohaterów, a tu czasem zanim się zacznie, to już się kończy. Lubię za to opowieści niesamowite, dziwaczne, niepokojąco-intrygujące. Pod tym kątem „Ballada o Narayamie” mnie nie rozczarowała, choć – jak to w zbiorze – kilka opowiadań było słabszych, kilka niezłych, dwa mnie zachwyciły. O ile można mówić o zachwycie w kategorii makabrycznych niekiedy tekstów.

„Ballada o Narayamie” łączy opowiadania dwunastu autorów o mocno różnej tematyce – są i historyczne, i współczesne, i groteskowe, i makabryczne, i oniryczne. Japonia, jak wiemy, kraj specyficzny, toteż opowieści niesamowite również ma specyficzne. Duchy, demony, piękne panny zmieniające ludzi w zwierzęta, pająki, kruki i inne sympatyczne indywidua. Uch, pająki.

Pochylę się, pozwólcie, nad dwoma tekstami, obydwa dość długie. Pierwszy to tytułowa „Ballada o Narayamie” („Narayama bushi-ko”) autorstwa Fukuzawy  Shichirō. Na Narayamie, powiadają, sam Bóg mieszka. A Narayama to złowieszcza góra w prowincji Shinshu, wnosząca się nad dwiema wioskami. Mieszkańcy owych wiosek, gdy ukończą lat siedemdziesiąt, wychodzą (a dokładniej, są wynoszeni) na szczyt i tam umierają. I tak główna bohaterka opowiadania, Orin, zbliża się do owej granicy wieku. Ale nie boi się, nie sprzeciwia – wręcz czeka niecierpliwie, kiedy nadejdzie ów dzień wyjścia. Zatrważające.

Tytuł drugiego opowiadania to „Piekieł wizerunek niezwykły”, napisał je Akutagawa Ryūnosuke. Czytamy w nim historię powstania parawanu z rzeczonym wizerunkiem piekła. Maluje go dość ekscentryczny malarz, Yoshihide, na zlecenie wielmoży z Horikawa w Kioto. Ale jak oddać grozę piekła z wszystkimi jego demonami i cierpiącymi nieszczęśnikami? Szaleniec Yoshihide pragnie uwiecznić dworską kolasę, spadającą z góry, a w niej płonącą żywcem piękną damę. Chce zobaczyć to na własne oczy, bo inaczej nie potrafi przenieść wizji na parawan. Wielmoża zatem – uwaga, spoiler – nakazuje spalić kolasę, a w niej śliczną i wdzięczną córkę malarza.

Koniec końców, „Ballada o Narayamie” podobała mi się wyrywkowo, jak to bywa ze zbiorami opowiadań. Nie jest toto aż takie straszne, jak słyszałam. Japanofilom polecam, bo i tak pewnikiem przeczytają (w końcu klasyka literatury), niemniej pozostali mogą sobie darować. No, może tylko dwa wyżej wymienione…

4 thoughts on “„Ballada o Narayamie. Opowieści niesamowite z prozy japońskiej”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s