„Księga Wszystkich Dusz. Tom 1: Czarownica” Deborah Harkness

Czyli czarownice, raz proszę. Tak, ubóstwiam czarownice. Choć ostatnio dużo się o nich naczytałam, to wciąż czuję niedosyt. „Czarownica”, tom pierwszy cyklu „Księga wszystkich dusz”, jest promowany jako mieszanka Harry’ego Pottera, „Cienia wiatru”, „Kodu Leonarda da Vinci” i paru innych Zmierzchów. Z zasady takie, jak to się ładnie mówi, blurby* mnie odrzucają. Z innych obiekcji, naprawdę nie wiem, jak “A Discovery of Witches” można przełożyć na „Księgę wszystkich dusz”. To znaczy, widać można. I czemu – znów! – główny męski bohater jest wampirem?! Ale dość obiekcji, teraz będą pozytywy.

Diana Bishop, inteligentna doktor historii, w letnie wakacje studiuje alchemiczne inkunabuły w Bibliotece Bodlejańskiej w Oksfordzie. Natrafia na dziwną księgę, która emanuje magiczną mocą. Diana postanawia jednak zbadać manuskrypt wyłącznie naukowo, choć jest… czarownicą. W świecie stworzonym przez Deborah Harkness ludzie, czarownice, demony i wampiry żyją obok siebie, choć ci pierwsi nie mają pojęcia o istnieniu pozostałych. Diana, potomkini potężnych czarodziejskich rodów, od tragicznej śmierci swoich rodziców uparcie wypiera się magicznego dziedzictwa. Nie będzie jednak tak łatwo – zwłaszcza, gdy okaże się, że odnaleziony przez nią manuskrypt to księga poszukiwana przez wszystkie magiczne istoty. Ma on bowiem wyjaśniać pochodzenie wampirów, demonów i czarownic. Manuskryptem, i Dianą przy okazji (a może odwrotnie?) interesuje się też przystojny wampir, profesor chemii, Matthew Clairmont. Dodajmy, że czarownicom nie wolno wiązać się z przedstawicielami innych ras. Chociaż wampirzy sojusznik się może przydać, bo w Oksfordzie dochodzi do wstrząsających morderstw. A tajemnicza księga zapada się pod ziemię…

Z jednej strony to kolejna historyjka czarownicza. Dzięki pierwszoosobowej narracji poznajemy Dianę bardzo dokładnie (łącznie ze szczegółowymi opisami garderoby) i jej rozterki. Chciałbym i boję się, ach ten wampir, ach ta magia. Z drugiej strony świat jest ciekawie wykreowany – a Deborah Harkness, profesor historii (napisała książkę o Johnie Dee), zna się na rzeczy. „Księgę wszystkich dusz” przyjemnie się czyta. Zła wiadomość – urywa się toto w bardzo dramatycznym momencie. Dobra wiadomość – jeszcze w tym miesiącu do księgarń trafi kontynuacja, „Tajemnica”. I tak, przeczytam ją asap!

* Blurb to inskrypcja pochwalna, taki okładkowy mini-pean na cześć, z reguły posiłkujący się wielkimi nazwiskami. Coś w stylu „Nareszcie godny następca Tolkiena!”. Termin ponoć ukuty przez amerykańskiego ilustratora, Geletta Burgessa.

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości pani redaktor z wydawnictwa Amber.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s