„Krzyk w niebiosa” Anne Rice

Już od dawna mi się marzyło, by przeczytać tę powieść. Bo i Włochy, i historycznie, i Anne Rice. TA Anne Rice. I słusznie mi się marzyło. Tym razem zagłębiamy się w świat osiemnastowiecznej muzyki, opery, boskich głosów i niebiańskiej muzyki. W świat, w którym idolami są nie wdzięczne mezzosopranistki, ale kastraci. Ich niezrównane głosy, męskie soprany, budzą podziw w całej Europie. Farinelli, Nicolino, Caffarelli… Obiecującym talentem okazuje się także Guido Maffeo, wykastrowany w wieku sześciu lat. Choć do okresu dojrzewania był najlepszym uczniem neapolitańskiego konserwatorium, w wyniku powikłań po operacji traci głos. Pozostaje mu tylko żywot zgorzkniałego kompozytora – chyba, że znajdzie godnego siebie ucznia.

W Wenecji Eugejskiej wychowuje się Tonio Treschi, ukochany syn weneckiego arystokraty i jego jedyny dziedzic. Tonio jest posłusznym młodzieńcem, ale od dziecka kocha śpiewać, a talent odziedziczył po matce. Po śmierci ojca Tonio musi zmierzyć się ze swoim starszym bratem – obydwaj będą rywalizować o tytuł głowy rodziny, ale Carlo nie cofnie się przed niczym. Nawet przed przymusową kastracją Tonia.

Intrygująca to książka. Prócz wątku Treschich, rodziny rozdartej przez różne niesnaski i głęboko skrywane tajemnice, mamy też historie kilku różnych kastratów. Pokłony przed panią Rice za wnikliwe studium epoki, realiów życia kastratów, także z punktu widzenia biologiczno-fizjologicznego. W jednej z recenzji tejże książki spotkałam się ze sformułowaniem, że kastraci są przedstawiani jako „potwory, postacie nie do końca ludzkie i nie przynależne do żadnej z płci”. Nie przynależne do żadnej płci, jeszcze w miarę zgoda, ale nie do końca ludzkie potwory? O nie. Tonio, Guido i inne postaci, targani przez namiętności, borykają się z jak najbardziej ludzkimi problemami: sława, honor, zemsta, grzech, zdrada, miłość. Ach, jak się to czytało! Z wypiekami na twarzy. Dosłownie.

PS. Przy takich powieściach konieczna jest odpowiednia oprawa muzyczna. Mnie bardzo pasuje soundtrack Preisnera do „Podwójnego życia Weroniki”, zwłaszcza „Van Den Budenmayer Concerto”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s