„Szkarłatny płatek i biały” Michel Faber

To moje drugie podejście do tej powieści. Bardzo rzadko zdarza mi się nie skończyć książki, którą czytam, wolę już dotrwać do końca. Tym razem dotrwałam. Nie było tak źle, choć Londyn z końca XIX wieku jest miastem wielce nieprzyjaznym. Wiemy to już od pierwszych słów:„Patrz pod nogi. Nie trać głowy, będzie ci potrzebna. Miasto, do którego cię prowadzę, jest ogromne i skomplikowane jak labirynt. Nigdy przedtem w nim nie byłeś. Na podstawie innych opowieści, które kiedyś czytałeś, sądzisz zapewne, że dobrze znasz tę metropolię, ale tamte historie ci schlebiały, witały cię bowiem niby przyjaciela i traktowały jak swego. W rzeczywistości jesteś tu obcym przybyszem, pochodzącym z całkowicie innego miejsca i czasu”. Innymi słowy, porzućcie wszelką nadzieję… ale ja nie o tym.

Czytelnik prowadzony przez narratora niczym na wycieczce może przyjrzeć się kilku różnym postaciom (zresztą świetna koncepcja narratora-przewodnika, rozwijana w pierwszych rozdziałach, w dalszych zostaje zarzucona – a szkoda). William Rackham, dziedzic fabryki perfum, stały bywalec burdeli, miota się między koniecznością zabrania się do pracy, chorą na umyśle żoną i rodzącym się uczuciem do Sugar. Agnes Rackham, obłąkana i nieszczęśliwa kobieta, fantazjuje na temat aniołów. Henry Rackham, brat Williama, niedoszły pastor, próbuje poradzić sobie z powołaniem i miłością do pani Fox. Pani Fox, młoda wdowa, działa charytatywnie na rzecz prostytutek, usiłując je nawracać. I wreszcie Sugar, jedna z najzdolniejszych londyńskich prostytutek (a było ich naonczas osiemdziesiąt tysięcy) staje się kochanką i utrzymanką Williama. Sugar zresztą jest dla mnie najświetniejszą postacią z wyżej wymienionych – przemiana, jaką przechodzi, jest zadziwiająca (bez paniki, autor nie uderza w moralizatorski ton). Ale nieszczęśliwi są ogromnie wszyscy ci bohaterowie. Oczekiwania społeczne, ich narzucona przez los sytuacja i własne pragnienia stoją w nieustannym konflikcie, z którego nie ma wyjścia.

Na plus należy zaliczyć autorowi dobry początek, niezwykłe metafory („bal grabarzy”, czyli opis urzędników zdążających do pracy – cudo!), wiarygodne postaci. Problem w tym, że ta książka jest o przynajmniej 300 stron za długa i wszystkie dobre rzeczy zaczynają nużyć, a akcja ciągnie się i dłuży. I to zakończenie, takie jakby urwane, nie lubię takich. Ale mimo wszystko radzę spróbować. Nawet przy dwóch podejściach.

2 thoughts on “„Szkarłatny płatek i biały” Michel Faber

  1. Ja jestem po pierwszym nieudanym, ale teraz może się skuszę. Czemu ten stos książek tak szybko rośnie???? Czasu, ach czasu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s