„Bękart ze Stambułu” Elif Şafak

„Stambuł to miszmasz dziesięciu milionów ludzkich żywotów. Otwarta księga z dziesięcioma milionami przemieszanych opowieści. Właśnie się budzi z niespokojnego snu, gotów pogrążyć się w chaosie godzin szczytu. Zbyt wiele będzie odtąd modlitw do wysłuchania, bluźnierstw do zauważenia, zbyt wielu grzeszników – a także niewinnych – do śledzenia”.

A „Bękart ze Stambułu” to miszmasz ludzkich historii. Tygiel etniczno-kulturowo-obyczajowy. Jest zatem rodzina Kazancı, złożona z samych kobiet: niepokorna Asya, jej piękna i równie niepokorna matka Zeliha, ciotka-wróżbitka Banu, ciotka-niepoczytalna Feride, ciocia-surowa Cevriye, babcia, prababcia… jedyny męski element, Mustafa Kazancı, wyemigrował do Stanów, gdzie ożenił się z Rose, rozwódką z dzieckiem. Mnie najbardziej ujęła ciocia Banu, która wędruje po domu z dwoma dżinami, Panią Słodką i Panem Gorzkim, którzy dają jej wgląd w różne tajemnice. Wszystkie postaci mają swoje bardzo konkretne – choć wzajemnie sprzeczne – poglądy i pomysły na życie, a jednak jakoś się to wszystko im trzyma. I oderwać się od lektury ciężko.

To rzecz smakowita także pod względem kulinarnym: panie Kazancı wiecznie coś gotują, a tytuł każdego rozdziału to nazwa przyprawy. Powieściowy Stambuł jest jak jedna wielka kuchnia, w której czasem coś się przypali, a czasem ktoś dosypie nieoczekiwanej przyprawy. I w tej cały kocioł przybywa Armanusz, przybrana córka Mustafy. Armanusz, lat dziewiętnaście, żyje w ciągłym rozdarciu osobowości – jej prawdziwy ojciec jest Ormianinem, a ojczym Turkiem. Armanusz zatem przez całe swoje życie zmuszona była kursować między domem matki i ojczyma (Ormianom mówimy stanowcze nie, Turkom tak) a domem ojca i całej jego rodzinki (Turkom mówimy stanowcze nie, Ormianom tak). By ukoić swoje tęsknoty, wyjeżdża do Stambułu, nic nie mówiąc żadnej z rodzin. A na miejscu próbuje zgłębić bardzo ważną dla Ormian kwestię: jak współcześni Turcy postrzegają ludobójstwo Ormian w latach 1915-1917. Czy wiedzą w ogóle?

„Bękart ze Stambułu” to bardzo złożona powieść. Z jednej strony część perypetii kwitowałam radosnym wybuchem śmiechu, a z drugiej strony poruszone są tematy trudniejsze: ludobójstwo, odpowiedzialność, nacjonalizm. Rozgoryczenie Ormian, niezrozumienie Turków. Do tego osobiste dramaty Armanusz, Zelihy, Mustafy. W pakiecie przepisy kulinarne, zestaw zasad mieszkanki Stambułu autorstwa Zelihy i nihilistyczny manifest Asyi. Ogółem, ciężko sklasyfikować tę powieść. Nieco rozczarowało mnie tylko zakończenie, bo spodziewałam się zupełnie czegoś innego po jednej z postaci – ale sza, nie zdradzę, spoilery są złe. Nie jest to lekka lekturka na odmóżdżenie, ale sięgnijcie po nią. Warto dla klimatu, jaki stworzyła Autorka.

Nb. Powieść z listy bestsellerów trafiła na wokandę – Elif Şafak, drugiej tureckiej literackiej gwieździe po Orhanie Pamuku, wytoczono proces o „obrazę i szkalowanie tureckości”. Autorce groziło do trzech lat więzienia. Sąd odrzucił oskarżenia.

4 thoughts on “„Bękart ze Stambułu” Elif Şafak

  1. Jeśli o Ormian chodzi, to polecam rozdział fascynujący o Ormianach właśnie w jeszcze bardziej fascynującym „Imperium” Kapuścińskiego.

  2. A moim zdaniem zakończenie znakomicie wpasowało się w klimat książki i dopełniło losy dwóch rodzin powiązanych postacią babci Szuszan. Te wzajemne powiązania fascynują, zmuszają do zastanowienia się nad ludzkim losem i jego czasem mocno pokręconymi kolejami. Fascynująca lektura!

    1. Ja wiem, to musiało się tak skończyć i to wszystko tworzy świetnie skomponowaną całość, ale… ja bym wolała inaczej. Subiektywnie wolę bajkowość. Ale masz rację, fascynująca rzecz!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s