Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. I już.

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek
W roli obierków z ziemniaka – cukinia i ogórek.

Zazwyczaj książki czytam według uprzednio przygotowanej listy, ale czasem wszechświat działa w taki sposób, że trzeba plan na lekturę nieco zmodyfikować. Ergo, kiedy poprosiłam myszkovską o pożyczenie czegoś na drogę do domu, zaproponowała mi „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek” Annie Barrows i Mary Ann Shaffer, cytuję: „Przeurocza książka o wojennych strasznych rzeczach. Nie wiedziałam, że tak się da napisać”. Nie bardzo leżały mi klimaty wojenne i wyraziłam chęć na fantastykę („Pół króla” Abercrombiego – bardzo zacne!). ale następnego dnia Mama-Malita powitała mnie słowami: „Wiesz, jaki śliczny film widziałam wczoraj?”. Domyśliłam się w pół słowa… i poszłam przeprosić się z czytnikiem. Na szczęście. Continue reading „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. I już.”

Co by było, gdyby, czyli King i Dallas

Ale co by było, gdyby…? Pytanie filozoficzno-rozważająco-kreatywne zadają sobie różne istoty ludzkie i nie tylko. Zarówno na poziomie osobistym (co by było, gdybym nie zdążyła na ten tramwaj, co by było, gdybym poszedł na inny kierunek studiów, gdybym się przeniósł do Borobudur, gdybym…), jak i na poziomie nieco bardziej meta, dość często historycznym. Co by było, gdyby Japonia wygrała II wojnę światową (podpowiedź literacką zapewnia mister Philip K. Dick)? Co by było, gdyby powstanie listopadowe się powiodło? Co by było, gdyby Lee Harvey Oswald nie pociągnął za spust w Dallas w 1963 roku?

To ostatnie pytanie  zadali sobie bohaterowie „Dallas ‘63” Stephena Kinga, książki wydanej już kilka lat temu – ale tym razem jest to pytanie w formie misji. Otóż w prowincjonalnym Lisbon Falls, w spiżarni pewnego baru, mieści się przejście do Anno Domini 1958 roku. Można wkroczyć w czas miniony, pozostać tam przez bliżej nieokreśloną chwilę (ba, nawet lata!), a po powrocie i tak zawsze okazuje się, że we współczesności minęły zaledwie dwie minuty. Wycieczkę w przeszłość można traktować po prostu jako okazję do rozrywki i zaopatrzenia się w różne tanie dobra, ale i do poczynienia Zmian Dla Świata. Albo chociaż Dla Poszczególnych Ludzi. A plan maksimum zakłada zmianę dziejów całego kraju: ocalić prezydenta Kennedy’ego przed fatalnym strzałem z 22 listopada 1963 roku i tym samym zapobiec zamieszkom, a może, dzięki efektowi motyla, uniknąć śmierci Martina Luthera Kinga, a nawet wojny w Wietnamie? Co by było, gdyby…?

Z całym tym bagażem rozważań zostaje nie kto inny, a Bohater Misji, poczciwy Jake Epping, nauczyciel angielskiego w lokalnym liceum. Namaszczony na następcę przez właściciela baru z „króliczą norą”, wyposażony w dokumenty na nazwisko George Amberson wyrusza do Stanów Zjednoczonych sprzed kilkudziesięciu lat i czeka. Do Dallas zostało mu jeszcze trochę czasu, więc trzeba czymś wypełnić kolejne dni. Owszem, obserwacja Oswalda i jego bliskich to jedno, ale codzienne życie to drugie. I tak Jack/George podejmuje się zajęcia, które wykonuje najlepiej na świecie, czyli… uczy angielskiego w lokalnym liceum. Okazuje się, że nastolatki są nastolatkami niezależnie od tego, czy przygrywa im Elvis, czy Shakira, a szkolny teatrzyk nieodmienne pozostaje przedsięwzięciem pełnym wyzwań.

„Normalne”, nauczycielskie życie Jake’a czyta się przezacnie, ale jego wielki quest okazuje się oczywiście mocno skomplikowany, nie tylko z uwagi na moralne implikacje (może Oswald w tej wersji przeszłości jednak nie zastrzeli JFK?) i tajemnicze siły, przeciwdziałające jakimkolwiek większym zmianom biegu historii, ale także – a może przede wszystkim – z powodów dość osobistych. Bo w przeszłości czeka nie tylko znakomite piwo korzenne i fedory (pomińmy na razie wszystkie mniej przyjemne aspekty życia w USA lat 60-tych), ale i wysoka bibliotekarka imieniem Sadie o wyjątkowej zdolności do potykania się o własne nogi.

Słynny Skład Podręczników obecnie (to jest, w 2015 roku)

Całość jest po prostu obłędna: sam koncept „króliczej nory”, misja ocalenia Kennedy’ego (i innych osób również), klimat początku lat 60-tych, pieczołowicie odtworzony dzięki przekopaniu się przez dziesiątki lektur i, to chyba przede wszystkim, wspaniali bohaterowie, którym kibicuje się z całego serca. Nie tylko Jake/George i urocza Sadie, ale cały szereg bohaterów drugoplanowych (pani Mimi!) – Stephen King nieraz już udowodnił, że aspekt społeczny i „ludzki” to mocna strona jego prozy. Dodajcie do tego szczyptę nostalgii oraz nutkę grozy (Skład Podręczników naprzeciwko Dealey Plaza w Dallas funkcjonuje jako wyborna przypominajka o nadchodzącym dniu zamachu) i przepis na książkę, jak to się ładnie mówi w języku Szekspira, unputdownable, gotowy.

Jak już donosiłam w social media, oderwać się nie szło. Czytałam po nocach, woziłam ze sobą tu i ówdzie (draństwo liczy sobie prawie że 900 stron, nie woziło się łatwo), obiecywałam sobie „tylko jeden rozdział” i jakoś orientowałam się pięćdziesiąt stron później… to jest wspaniałe uczucie, kiedy cieszy każdy moment, w którym ponownie sięga sę po książkę. A to zakończenie! Przyznaję, że byłam przekonana, że będzie inaczej, ale jest po prostu tak, jak być musiało. Czyli wspaniale. Tak, uroniłam łezkę. Czy tam całą fontannę.

Dodam jeszcze tytułem końcowych zachwytów, że stacja Hulu dwa lata temu wypuściła ośmioodcinkowy serial na podstawie powieści, pod tym samym tytułem co książka (w oryginale “11/22/63”, nie radzę sobie logistycznie z tą amerykańską datacją, w której miesiąc jest po dniu, a nie przed). Główną rolę gra James Franco i pasuje mi wprost idealnie – nic, tylko zasiąść i oglądać, przenosząc się w przeszłość także wizualnie!

PS. Mama-Malita sugerowała wreszcie zdjąć z półki, co nieodmiennie dowodzi faktu, że matki zawsze mają rację.


„Dallas ‘63” Stephen King
(“11/22/62”, 2011)
Tłum. Tomasz Wilusz, Prószyński i S-ka 2011

Dzieła zebrane #30: wakacyjne sensacje, czyli Harris i Silva

Nie od dziś stosuję się do zasady „na wakacje weź sensację”, czyli wyjazdy  leżingowo-plażingowo-zwiedzaniowe idealnie nadają się do nadrabiania zaległości w szeroko pojętych powieściach sensacyjnych i/lub kryminałach. Nic tak nie mrozi krwi w żyłach w upale, jak dobry kryminał, już nie mówiąc o pięciu godzinach czekania na lotnisku, kiedy od szaleństwa ratują tylko zatyczki do uszu i nowa odsłona losów asa izraelskiego wywiadu. Ergo, w #dziełachzebranych dwa krótkie wspomnienia z dwóch polecanych książek. Continue reading „Dzieła zebrane #30: wakacyjne sensacje, czyli Harris i Silva”

Madeline Miller i jej „Kirke” potrafią zaczarować

Gdzieś na Adriatyku, a może na morzu Jońskim? Kto wie, gdzie leżała Ajaja? Może do dziś można odnaleźć do niej drogę, bez lęku żeglując przez niespokojne wody? Ale ostrożnie, nawet, jeśli zostaniecie powitani uprzejmie i ugoszczeni przez mieszkającą tam damę, nie próbujcie wina. Nie od dziś wiadomo, że wino ma dar przemiany ludzi w bestie, zwłaszcza to zaprawione odrobiną ziół i magii. Zwłaszcza to warzone przez Kirke, jedną z najsłynniejszych czarodziejek starożytności. Continue reading „Madeline Miller i jej „Kirke” potrafią zaczarować”

List miłosny do nowej ojczyzny, czyli skąd się biorą Holendrzy

Różne drogi prowadzą ludzi do nowych ojczyzn, niekiedy bardzo dramatyczne. Są tacy, którzy zdecydowali się na emigrację zarobkową, inni zakochali się w kulturze innego kraju (i/lub jej przedstawicielu czy przedstawicielce), jeszcze inni opuścili dotychczasowe miejsce zamieszkania z powodów politycznych. W przypadku Bena Coatesa głównym czynnikiem determinującym zmianę ojczyzny był przypadek. Czy raczej, burza. Otóż samolot, którym wracał do Anglii, wskutek niespodziewanej śnieżycy został przekierowany na amsterdamskie lotnisko Schiphol. Pojechał do znajomej do Rotterdamu… i został na stałe. Continue reading „List miłosny do nowej ojczyzny, czyli skąd się biorą Holendrzy”

Autografy Jeffreya Asperna, czyli Henry James, zwiastun i audiobook

Dość przypadkiem natrafiłam na zwiastun filmu „The Aspern Papers” i przepadłam. To taka wenecka odsłona „Opętania” A. S. Byatt, czyli poszukiwanie prawdy o przeszłości umiłowanego literata. Przy okazji z przyjemnością odkryłam, że to ekranizacja literackiego pierwowzoru, mianowicie opowiadania Henry’ego Jamesa, i mogłam od razu eksplorować całą opowieść – olśniło mnie również, że można tę eksplorację oprzeć na słuchaniu i tak oto spędziłam kilka godzin spacerów w towarzystwie audiobooka z LibriVox (jaka to jest zacna instytucja!). Polecam wielce. Continue reading „Autografy Jeffreya Asperna, czyli Henry James, zwiastun i audiobook”

Łowca posagów, czyli Daisy Goodwin o angielskich wojażach cesarzowej Sisi

daisy goodwinDaisy Goodwin znana jest przede wszystkim polskim czytelnikom jako autorka „Wiktorii” – tudzież scenariusza do serialu na jej podstawie – ale zanim skupiła się na późniejszej cesarzowej Indii i statecznej babce Europy, sięgnęła powieściowo po historię innej władczyni, choć czasoprzestrzeń pozostaje ta sama. Władczynią tą jest nie kto inny, a Elżbieta, zwana Sisi, żona Franciszka Józefa, cesarzowa Austrii i królowa Węgier. W „Łowcy posagów” Goodwin olśniewająca cesarzowa to postać ważna, choć… nie najważniejsza. Continue reading „Łowca posagów, czyli Daisy Goodwin o angielskich wojażach cesarzowej Sisi”