O miłości w dwie skrajności, czyli rozważna i romantyczna

O Walentynkach często mówi się, popadając w skrajności: nigdy-nie-obchodzę-tego-wstrętnego-święta kontra och-tak-więcej-serduszek-miłujmy-się-i-tulajmy. Osobiście mam doń stosunek raczej luźny, ani entuzjastyczny, ani potępiający, każdą natomiast okazję uważam za słuszną, żeby sobie porozmawiać o książkach. Tak się też składa, że ostatnio miałam przyjemność słuchać bardzo zacnego audiobooku w temacie, powieści autorstwa nikogo innego, a tylko panny Jane. Austen, oczywiście. I jest to wprost idealna opowieść na Walentynki, bo zarazem romantyczna… i rozważna! Continue reading „O miłości w dwie skrajności, czyli rozważna i romantyczna”

Czarne obrazy rodziny Goya, czyli Saturn, czyli Dehnel

Jeszcze w zeszłym roku, w liście do bożonarodzeniowych sił wyższych, upraszałam o egzemplarz „Saturna”, a wszystko na fali zachwytów nad twórczością Jacka Dehnela. Pod poduszką koniec końców pojawił się „Krivoklat” (wyborny!), okazało się natomiast, że zdobycie papierowego egzemplarza „Saturna” graniczy z cudem – sięgnęłam zatem po ebooka, co miało, o czym za chwilę, swoje spore wady z uwagi na reprodukcje obrazów. Niemniej, sama warstwa tekstowa mroczno-wulgarnej opowieści o mężczyznach z rodziny Goya po raz kolejny dała dowód Dehnelowego talentu. Continue reading „Czarne obrazy rodziny Goya, czyli Saturn, czyli Dehnel”

„Musierowicz na dragach”, czyli Osińska, czyli kapitalny „Fanfik”

Z reguły planuję sobie listę czytania dość rygorystycznie: teraz nowość wydawnicza, bo trzeba wiedzieć, w czym rzecz, potem to z biblioteki, bo wstyd przedłużać, a później ta pożyczona od znajomej, bo nie można tyle trzymać. Mieszam gatunki i źródła, żeby nie czytać podobnych rzeczy jedną po drugiej – no, chyba, że to cykl, a ja mam wolne. Ale czasem przychodzi niespodziewana okoliczność życiowa i pozycje na liście ulegają relokacji. Innymi słowy, zmiotła mnie infekcja i dwa dni leżałam na kanapie. Z książkami. W tym z „Fanfikiem” Natalii Osińskiej. Continue reading „„Musierowicz na dragach”, czyli Osińska, czyli kapitalny „Fanfik””

Na wschód od zachodu. Jagielski, Święty i Kamal.

Z racji mojego wykształcenia (KPSC, polecam!) nieobce są mi cywilizacje w różnych okolicznościach czasoprzestrzennych. Niektóre lubię bardziej (czytaj: Japonia), innej pociągają mnie nieco mniej. Do tej drugiej kategorii zalicza się kultura Indii, choć z łezką rozrzewnienia wspominam trzygodzinne wykłady z tegoż przedmiotu, podczas których raczyliśmy się „Gwiezdnymi Wojnami” w hindi oraz opowieściami o Krisznie, hasającym ochoczo z pasterkami. Nie zmienia to jednak faktu, że moja obecna wiedza o Indiach plasuje się na poziomie raczej niewysokim. Szczęśliwie, Wojciech Jagielski wydał nową książkę, co stanowi okazję do wiedzy poszerzenia. Continue reading „Na wschód od zachodu. Jagielski, Święty i Kamal.”

Dopóki starczy życia. Wyspiański.

Dużo ostatnio Wyspiańskiego dookoła w Krakowie – w przestrzeni miejskiej znać było Wyspiańskie przystanki i Wyspiańskie tramwaje, a w Muzeum Narodowym olbrzymia wystawa zatytułowana po prostu „Wyspiański” (idźcie, warto, a najlepiej na dwa razy, bo tyle tam do podziwiania!). Ba, cudem udało nam się podczas festiwalu Boska Komedia dotrzeć na „Wesele” w reżyserii Jana Klaty w Starym Teatrze (dzięki, Beatko). A żeby dotrzeć do gwoździa programu, dodam jeszcze, że mój Szanowny Pan Dziadek, skądinąd Wyspiańskiej twórczości admirator, otrzymał był w prezencie onegdaj imponującą książkę Moniki Śliwińskiej „Wyspiański. Dopóki starczy życia”. Nie zawahałam się pożyczyć! Continue reading „Dopóki starczy życia. Wyspiański.”

Morderczyni. Alias Grace.

alias graceOd kilku miesięcy tu i ówdzie natykam się, kartkuję, przerzucam książki Margaret Atwood. Ot, choćby wstrząsająca antyutopia „Oryks i Derkacz” (na tyle wstrząsająca, że puściłam mimo oczu dalszy ciąg), albo wyborny „Czarci pomiot” (jakkolwiek by to nie brzmiało), albo przeczytana ponownie, tym razem w oryginale, „Opowieść podręcznej”, okraszona obietnicą obejrzenia serialowej ekranizacji. Zresztą serialowe ekranizacje dzieł Atwood teraz w modzie, bo nie tak dawno na srebrne ekrany trafił serial „Alias Grace” – a ja postanowiłam nadrobić książkowy pierwowzór. Continue reading „Morderczyni. Alias Grace.”

Kolej podziemna, czyli nieskończona ucieczka

Pamiętacie moje zachwyty nad „Ptakiem dobrego Boga”? Otóż finałem tych zachwytów była obietnica książki następnej, to jest „Kolei podziemnej” Colsona Whiteheada. Najnowsza powieść Amerykanina została obsypana rozmaitymi nagrodami, w tym Pulitzerem w 2017 roku i Arthur C. Clarke Award. „Ulubiona powieść Baracka Obamy i Oprah Winfrey!”, głosi entuzjastycznie okładka polskiego wydania. U mnie, przyznaję, entuzjazm nieco mniejszy, ale książka jest warta uwagi. Continue reading „Kolej podziemna, czyli nieskończona ucieczka”